Zosia – samosia puka do Waszych … serc!

www.zosianowak.net

29 sierpnia 2014
by Justyna
0 comments

Kochani…

Wakacje za pasem…niestety.  Ależ one szybko minęły !!!

My już od jutra zaczynamy zajęcia a na początek,  pojawi się po trzytygodniowej przerwie ,,ciocia,, logopeda.

Od poniedziałku przedszkole i cała reszta zajęć !

Grafik już leżakuje w oczekiwaniu na przymocowanie do ściany !

W wakacje  nic tu nie pisałam ale mogę tylko mieć nadzieję , że zaglądaliście tutaj

https://www.facebook.com/zosianowak.net

Tam każdego dnia kreśliłam kilka zdań o tym co u Zosi  :)

Teraz będę robiła to na przemian !

Jednego dnia będę pisała tutaj a drugiego dnia właśnie na fanpage Zosi na facebooku :)

Teraz zmykam bo minęła właśnie północ a panna Zofia nie ma zamiaru pójść spać !

Czasem mam wrażenie,  że w dzień czerpie energię ze Słońca a w nocy z Gwiazd i Księżyca  !

Kochani wybaczcie mi tę przerwę w niepisaniu.

Teraz koniec z lenistwem i do roboty się zabieram :)

Przytulam Was mocno !!!IMG_9939 _MG_9712 IMG_9874 IMG_9851 IMG_9929

 

 

 

 

10 lipca 2014
by Justyna
Komentowanie nie jest możliwe

Kochani…

Blog tak strasznie zaniedbany, że już nawet nie próbuję się tłumaczyć….
Tyle się dzieje….
To nasze życie to rozbujana karuzela zdarzeń, zawirowań i niecodziennej codzienności !
Ciągle max – obroty…..!
Czasem, zwyczajnie tchu złapać nie można…!
A czas…. Stanowczo zbyt szybko płynie !!!
Od jutra zaczynam nadrabiać zaległości w pisaniu….!
Błagam Was o wybaczenie…..
Jedyne co mnie jakoś pociesza, to nadzieja, że zaglądacie na stronkę Zosi na facebook-u ;) DSC_1030 DSC_1048

4 czerwca 2014
by Justyna
6 Comments

Jaki mały jest ten świat…..!

Zaległości mam tutaj tyle, że jest mi wstyd….

Uniżenie o wybaczenie proszę…..jak to ja,  zwykle w zwyczaju ostatnio mam.

Jednak tyle się dzieje w naszej  ,,zwykłej codzienności,,  że nie ogarniam wszystkiego.   Zosia mało śpi więc ja jeszcze mniej……….a pracy w ciągu dnia jest sporo. Zajęcia , rehabilitacja, język migowy…. Wszystko wróciło do normalnego grafiku po chorobie Zosi.

Ale dziś nie będę pisać o tym,  tylko na gorąco,  jeszcze pod wpływem emocji napiszę o wydarzeniach dnia wczorajszego.

Na Facebook-u   Zosia ma założony swój profil !   Już Was tam zapraszałam  :)

Staram się go promować i często wysyłam prośby o rozpowszechnianie informacji o Zosi do wielu przypadkowo spotkanych ludzi.

Jak wiecie, to ogromna forma pomocy dla nas !

Tak trafiłam do zaczarowanego miejsca na Facebook-u,  którego opiekunką jest  ,,Wiedźma,,  !

To o czym pisze,   w jaki sposób pisze i z jaką czułością,  mądrością i wrażliwością dobiera słowa….  jest urzekające i poruszające zakamarki duszy.

Pomyślałam,  że owa Wiedźma jest kimś niezwykłym i postanowiłam poprosić ją o pomoc.

I nie myliłam się !!!  Moja intuicja mnie nie zawiodła !!!

Nie dość,  że otrzymałam odpowiedź,  to jeszcze najpiękniejszy z prezentów…. ale o tym za chwilkę !

Owa Wiedźma ma na imię  Agnieszka i jak się okazało już kiedyś była w naszym życiu,  wspierając i pomagając w ratowaniu życia Zosi !!!

Świat jest na prawdę bardzo mały !!!

Dzięki pomocy Ani poskładałyśmy układankę w piękna całość i powstała niesamowita historia !!!

By więcej nie zanudzać i przejść do meritum,  kochani moi zapraszam Was do przeczytania BAŚNI,  tak bardzo wyjątkowej  jak wyjątkowa jest sama jej autorka.

Inspiracją do powstania tej baśni  była historia Zosi i zdjęcia wykonane przez naszych przyjaciół z Sinus-art !

 

               ,, MOTYLA WRÓŻKA,,

Motyla Wróżka była najszczęśliwszą istotą w jej świecie. Nikt nie mógł równać się z jej dobrocią i mądrością, jej dźwięczny śmiech porywał dusze, a pieśni, które śpiewała, zawstydzały nawet skowronki.Jakby tego było mało Wróżka przyćmiewała wszystkich urodą. Jaśmin zawsze jej przypominał, że na piękno, jakie w sobie nosi, złożyły się wszystkie kwiaty z całego świata, oddając Motylej Wróżce część swej własnej urody.
Rok za rokiem, wiek za wiekiem upływały jej beztrosko i radośnie. Ale gdy minął kolejny tysiąc lat Motyla Wróżka poczuła, że brak jej czegoś w życiu.
- Wiesz, Fiołku – skarżyła się – wkrótce minie wiosna, twe kwiaty opadną. Znów zostanę sama… I tak co roku. Mam wszystko, a jestem nieszczęśliwa. Chciałabym, aby ktoś mnie pokochał i został w moim życiu na zawsze. Nie przeminął wraz z nastaniem chłodów. Wszystko bym za to oddała! – zakrzyknęła żarliwie.
Fiołek spojrzał uważnie na Motylą Wróżkę.
- Jesteś gotowa zapłacić każdą cenę? – upewnił się, a Wróżka przytaknęła z zapałem. – Jest na to jeden sposób. Tylko, że musiałabyś stracić wszystko, co masz, aby zyskać wieczną miłość, a to wielkie wyrzeczenie – ostrzegał.
- Chcę tego, chcę być kochana! – potwierdziła raz jeszcze Wróżka. Fiołek skłonił się przed nią nisko, wyszeptał zaklęcie, a świat zawirował.

Motyla Wróżka zamrugała oczyma. Świat wokół niej był dziwny, obcy. I bolesny. Coś uwierało ją w sercu, nie słyszała ptasich treli, tylko w głowie wciąż pozostała jej pamięć słów Fiołka: „Stracisz słuch, abyś nie przesiąkła pieśnią tamtego świata i odnalazła powrotną drogę. Twoje serce może cię boleć, bo w jego głębi będziesz tęsknić za dawnym domem. W tamtym świecie będzie mniej dobroci, a ona potrzebna jest ci do życia jak powietrze, może być ci więc trudniej oddychać. Ale za to dostaniesz najcenniejszy spośród wszystkich darów…”
Motyla Wróżka miała łzy w oczach. Jak to – miało być tak pięknie, a ten świat jest tak okrutny! – chciała zawołać, ale nie potrafiła ni mówi, ni śpiewać pieśni. Łzy potoczyły się po jej policzkach…
Wtem czyjaś dłoń starła jedną z nich. Czyjeś usta zbliżyły się do jej twarzy i scałowały kolejne słone krople.
- Nie płacz córeczko, masz przecież mnie, Mamę. Mi również bywa ciężko, ale wspólnie poradzimy sobie z każdym złem – usłyszała głos, choć przecież jej uszy były głuche na inne dźwięki! Otworzyła szeroko oczy i ujrzała wzrok tak przepełniony miłością, że łzy znów potoczyły się po jej twarzy. Łzy szczęścia.
Motyla Wróżka w nowym świecie uczyła się żyć z bólem, jej serce krwawiło tęskniąc za kwiatami, lecz Matka zabierała ją na łąki, aby mogła być wśród miejscowych kwietnych braci. Nie słyszała pieśni tutejszych ptaków, lecz słyszała słowa pełne miłości, które szeptała jej Mama każdego dnia. Nie potrafiła mówić w tym dziwnym języku, ale potrafiła kochać. A gdy inni się nad nią litowali patrzyła z niedowierzaniem: „Ależ jestem szczęśliwa!” – chciała krzyczeć. „Czy tego nie rozumiecie?”.
I wiedziała, że tak będzie już zawsze. Że pewnego dnia ona i jej Matka powrócą do świata motyli. Wróżka znów będzie wróżką, zasiądzie na swym tronie i opowie Matce wszystkie historie i baśnie jakie zna.
Teraz wtulona w Matkę myślała, że czasem trzeba zapłacić wysoką cenę, by odnaleźć miłość. Ale żadna z cen nie jest zbyt wysoka.

autorka : Agnieszka Sawicz_MG_9401 IMG_9366

Tej przepięknej Baśni jest ciąg dalszy, który powstał kilka godzin później…. Ciąg dalszy albo raczej początek…..!

Czytaliście opowieść o Motylej Wróżce? Opowiem Wam coś.

Przed wielu laty przyszły na świat dwie Wróżki o chorych sercach. Maja i Zosia. Walczyły o każdy oddech, każdy dzień na tym świecie. Zgromadziły się wokół nich dobre dusze, które wspierały Dziewczynki i ich Mamy. W wirtualnym świecie, ale i służąc realną pomocą, w miarę skromnych możliwości. Były przy nich myślami każdego dnia walki o życie, podczas operacji… W chwilach, gdy Los decydował co począć z tymi istotkami zaklinałyśmy go, by pozwolił Dziewczynkom żyć.

Maja nie została z nami. Mimo próśb, błagań, wróciła do świata Wróżek i tam dziś czeka na Mamę, Tatę, rodzeństwo. Zosia walczyła.

Mam w pamięci nasze rozmowy o Zosi, jej zdjęcia podłączonej do przerażających urządzeń, które pozwalały jej jednak żyć. Walkę Zosi Rodziców, jej samej, profesora Malca i dziewcząt z internetowego forum.

To było przed laty. Czas mijał, straciłam z oczu Zosię i jej Mamę. I kilka dni temu napisała do mnie dzielna Matka prosząc o wsparcie… Moją skromną pomocą stała się baśń.

Gdyby nie komentarze pod tą opowieścią nigdy bym się nie dowiedziała, że pisząc o Motylej Wróżce napisałam o Zosi, o której życie tak prosiłam wszelkie Siły świata!

Nigdy nie traćcie wiary w to, co robicie. I pamiętajcie, proszę, że wszystko do nas wraca, a ścieżki raz skrzyżowane spotkają się znów, jeśli są dla nas naprawdę w życiu ważne.

Justyno, Zosiu, dziękuję Wam. I Tobie Aniu za wpisy, dzięki którym wiem z kim przyszło mi się spotkać raz jeszcze.

Agnieszka Sawicz

Mój dzień był wczoraj wypełniony łzami…. Były to jednak tylko i wyłącznie  łzy wzruszenia !   Wiem, że się powtórzę ale Aguś Twoje słowa mają moc !  Używasz ich,  jak wirtuoz swojej gitary….  Pisząc tak piękną baśń zagrałaś melodię na strunach mojej duszy……… Ja chylę czoła, podziwiam…i tak  bardzo dziękuję !!!!

Dzięki Tobie  miałam dzień pełen wzruszeń….  Przeczytałam tę baśń już kilkanaście razy i za każdym razem odnajduję w niej nowe piękno….Namalowałaś kochana  słowami w najcudowniejszy z możliwych sposobów  moją miłość do Zosi……  Przytulam !

Kochani na koniec zapraszam Was do zaczarowanego zakątka Wiedźmy !!!

To magiczne miejsce, którym opiekuje się ktoś niezwykły….

Przybywajcie tam a jak już dotrzecie , to gwarantuję Wam, że zostaniecie tam na dłużej…

https://www.facebook.com/ZapiskiWiedzmy?fref=photo

1 czerwca 2014
by Justyna
Komentowanie nie jest możliwe

Kochani…

Kto z Was kochani ma konto na Facebook -u  zapraszam tutaj  :)

https://www.facebook.com/zosianowak.net

:)

Od poniedziałku nadrobię zaległości blogowe, które znowu urosły do niebotycznych rozmiarów….

Wybaczcie proszę…!

1-DSC_0072

20 maja 2014
by Justyna
4 Comments

Marzenie się spełniają….

Miałam pisać o chorobie ale niespodziewanie wydarzyło się coś o czym napisać muszę….

Kilka dni temu w pewnym sklepie na facebook  pod pewnym zdjęciem zostawiłam komentarz….
Ponieważ jako mama samotnie wychowująca Zosię i będąca tylko na świadczeniach niewiele mogę Zosi ofiarować…. marzę.
Marzę sobie o tym co bym jej podarowała gdybym mogła.
( Jak nic gwiazdkę z nieba )
I tak trafiłam do

https://www.facebook.com/MebleNizio?fref=nf

Oferta tego sklepu zwala z nóg.
Przynajmniej mnie….
Meble dla dzieci są bajkowe i przepiękne.
Tak sobie oglądając zdjęcia mebli zobaczyłam domek.
Marzenie każdej małej dziewczynki – domek dla lalek !!!
Nie zastanawiając się otwarcie napisałam w komentarzu kilka słów i ze smutkiem, że nie będę mogła takiego domku podarować Zosi opuściłam sklep.
Cóż, od czasu do czasu mama Justyna tak ma !
Rankiem następnego dnia wchodząc na facebook oniemiałam.
Weszłam na główną stronę i co widzę , ów domek dla lalek i pełno komentarzy pod zdjęciem a jedno od właścicieli sklepu skierowane do mnie !
SZOK !!!

,, Meble Nizio Justyna Górzna Zosia Nowak pragniemy spełnić tak skromne marzenie i wysłać ten domek dla Pani córeczki.Prosimy o kontakt z naszą firmą na biuro@meblenizo.pl lub tel(strona internetowa) ,,

Nadal jestem w ciężkim szoku !!!
Właściciele tego sklepu są niezwykli !!!
Cudowni, pełni ciepła i dobroci ludzie, którzy czytając historię Zosi i oglądając jej zdjęcia postanowili spełnić marzenie małej dziewczynki a co za tym idzie i moje.
W sumie to nie potrafię wyrazić tego co czuję i ubrać w słowa podziękowań dla Państwa Nizio….
Czy Zosia jest szczęśliwa ???
Sami zobaczycie !
Wydaje mi się, że moja córka jest w szoku z którego otrząśnie się za jakiś czas….
A szczęście i radość Zosi będą trwać bardzo długo, bo ten domek jest przecudny !!!
Wykonany z materiałów najwyższej jakości, z ogromną dbałością o najmniejsze detale i szczegóły !
Jest niesamowity a od dziś dzięki wielkim sercom właścicieli sklepu należy do Zosi !!!
Drodzy Państwo Nizio !!
Jak bardzo jestem Państwu wdzięczna nie potrafię wyrazić.
Jak bardzo Państwu dziękuję…. również.
Słowo DZIĘKUJĘ jest niewystarczające ale tylko tyle mogę….
Więc dziękuję Państwu z całego serca za uszczęśliwienie mojej córeczki Zosi !!!!

Ogromną paczkę Zosia ujrzała tuż po przebudzeniu !
Co się działo dalej….
Leki, inhalacja i poranna toaleta odbyły się lotem błyskawicy.
Resztę sami zobaczycie
Oto piękna foto-historia o małej dziewczynce,
której dzięki ziemskim aniołom niespodziewanie spełniło się dziś marzenie……001 002 003 004 005 006 007