Moja córka ciągle mnie zaskakuje i chociaż wiem, że tak będzie zawsze to za każdym razem zadziwia mnie ta moja pociecha. To co dla nas dorosłych jest czasem tak bardzo oczywiste dla dzieci jest odkrywaniem samego siebie i poznawaniem świata. Dzięki temu jak dzieci postrzegają życie i zwykłą codzienność , my dorośli mamy okazję czerpać z tego radość i możemy przypomnieć sobie, jak to było kiedy sami byliśmy dziećmi. Córeczko bardzo Ci dziękuję, Twoja obecność i to jak postrzegasz świat, sprawia, że i ja świat widzę teraz z zupełnie innej perspektywy, postrzegam go teraz Twoimi oczkami, w tak cudowny i wyjątkowy sposób w jaki uczysz mnie każdego dnia. To co zwykłe, zwyczajne, monotonne i codzienne staje się wyjątkowe i magiczne. Tak było i wczoraj. Wydawać by się mogło, że to nic nadzwyczajnego, uczesać się jak każdego dnia czy zmienić uczesanie. Jednak dla mojej Zosi okazało się to wręcz czarami. W moich rękach zwykły grzebień zamienił się w czarodziejską różdżkę a gumka i spinka dopełniły ,,abry kadabry” .
Jak wcześniej wspominałam mamy ciepło w domu a przy wadzie serduszka Zosia ma wzmożoną potliwość , woda z jej organizmu stróżkami potu wydostaje się na zewnątrz a włoski wyglądają tak jakby co chwilkę miała mytą główkę.Chciałam ulżyć mojej kruszynce i stwierdziłam, że mam dwa wyjścia.Mogę spróbować nauczyć Zosię polubić kitki na swojej główce ( czego nie znosi, kitka jest najdłużej godzinę a później znika razem z gumką , której ja już nie znajduję) albo mogę skrócić lub ściąć jej włoski.Ale tak mi żal ścinać te cudne loczki, które okalają jej śliczną buźkę. Postanowiłam więc powalczyć i zrobiłam koleny raz Zosi kitkę podpinając jednocześnie do góry grzywkę. To nowość bo nigdy wcześniej tak nie czesałam Zosi. Po skończeniu mojego dzieła Zosia spojrzała w lustro. Myślałam ,że to nie będzie dla niej nic nadzwyczajnego, myliłam się! Jak zobaczyłam wyraz twarzyczki Zosi, wzięłam aparat by utrwalić te magiczne i niepowtarzalne chwile a minki jakie robiła zdawały się mówić same za siebie. Tak dzięki mojej córeczce, powstała poniższa historyjka.
,,GDZIE SĄ MOJE LOCZKI ?”
- ooojjjjj mamuś, ja nie wiem co mi zrobiłaś ale moje loczki gdzieś zniknęły? Jej, jak ja dziwnie wyglądam? Co się stało???
- ta fryzura chyba do mnie nie pasuje? coś tu jest nie tak, wyglądam troszkę dziwnie, jak nie ja. Nie ma mowy, nie przyzwyczaję się!
- i gdzie ja mam grzywkę???Uciekła? Ale dokąd? Kwiatek jest ładny ale grzywka była ładniejsza.Jak ją znaleźć?Jak to odczepić?
- w sumie to nawet zabawnie wyglądam, dziwnie ale zabawnie.Uwielbiam się śmiać więc z siebie też się pochichram , mamusia też się śmieje!
- ale chyba tak nie zostanie na zawsze? Jak myślisz mamuś, da się to naprawić?
- no dobrze mamuś, pośmiałyśmy się a teraz czas to naprawić! dasz radę? Chciałabym już wyglądać jak dawniej, to fajna fryzurka ale na chwilkę. Już wystarczy. Odczaruj mi mamuś moje włoski!
- mamuś , proszę, uwolnij moje włoski! Lubię kiedy podskakują razem ze mną, nie lubię kiedy są pospinane i ściśnięte gumką. Oddaj mi moją fryzurkę! 
No i jak myślicie, co zrobiłam? Uległam oczywiście, rozpuściłam włoski mojej kruszynki a ona widząc się w lustrze jaśniała ze szczęścia. Oh Zosieńko, gdybyś wiedziała jak bardzo Cię kocham! Nie starczy mi życia by ci to okazać!
A Was kochani serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję , że czytając ten wpis mieliście choć trochę przyjemności.Co prawda żadna ze mnie pisarka ale są chwile ,którymi z nieukrywaną radością chcę się z Wami podzielić. To chwile radości tak celebrowane w naszym domu i tak bezcenne. Przytulamy Was mocno.




















